środa, 6 stycznia 2016

PROLOG

Wyjazd w rodzinnego Detroit to była najlepsza decyzja jaką mogłam teraz podjąć. W końcu będę mogła zażyć życia o jakim marzyłam z dala od rodziców których kocham ale miałam dość ich ciągłego wtykania nosa w nie swoje sprawy, ciągłego narzekania że ciągle popełniam błędy i ciągłego słuchania „a nie mówiliśmy" , z dala od siostry której przez pewien okres czasu nie chciałam widzieć, oraz z dala od ludzi których miałam teraz serdecznie dość. Czekałam właśnie na lotnisku aby głos który powiadamiał ludzi o ich locie, powiedział że już moja kolej. Niestety musiałam jeszcze czekać ponieważ były jakieś komplikację w jednym z samolotów i musieli wszystko dokładnie sprawdzić. Przez to miałam czas na myślenie, ale ja teraz nie chciałam myśleć, chciałam stąd wyjechać i zostawić wszystko za sobą, cały ten ból i strach, strach że to znowu się powtórzy i ból wróci. A ja już nie chciałam się czuć tak samo jak pół roku temu.


Od zawsze myślałam że Ian to ten jedyny, moja miłość od pierwszego wejrzenia. Chłopak z którym nigdy się nie kłóciłam, zawsze mogłam na nim liczyć i oczywiście on na mnie. Zawsze był blisko mnie, pomagał mi i wspierał w mnie. Myślałam że nasza miłość to jest to i już nigdy się nie rozstaniemy, że pewnego dnia zamieszkamy razem, oświadczy mi się w Paryżu, znajdę pierścionek w mojej ulubionej Muffince z kawałkami czekolady pod wieżą Eiffla, weźmiemy ślub na statku, ja w pięknej sukni do ziemi wyglądająca jak księżniczka on w czarnym garniturze który uśmiecha się do mnie jak idę z drugiego końca statku. Trochę dziecinne marzenia ale chyba każda dziewczyna marzy o swoim księciu z bajki, a ja właśnie myślałam że już go znalazłam. Niestety wszystko zrujnowała moja pasja a dokładniej moje marzenia. Od dziecka uwielbiałam robić zdjęcia, nie ważne komu lub czemu, goniłam po domu z aparatem robiąc wszystkiemu zdjęcia. Nie ważne czy było to ładne czy brzydkie, byłam w swoim świecie z którego wyrywało mnie tylko pikanie dochodzące z mojego skarbu że na karcie nie zmieści się więcej zdjęć. Doprowadzałam rodziców do gorączki kiedy codziennie po kilka razy przychodziłam do nich z prośbą aby kupili mi większe karty, w końcu nauczyłam się wrzucać zdjęcia na komputer byli bardzo szczęśliwi z tego powodu, w końcu zostawiłam ich w spokoju a i dla mnie był to krok do samodzielności, w końcu zawsze chciałam być samowystarczalna. Rodzice cieszyli się z mojej pasji i z tego że próbuję się rozwijać, na trzynaste urodziny dostałam wypasioną lustrzankę a potem na każda nadarzającą się okazję obdarowywali mnie statywami i różnymi gadżetami które pomagały mi rozwijaniu się i dzieleniu się moją pasją z innymi. Moja pierwsza modelką była moja starsza siostra Hanna, która była niewyobrażalnie piękna i to jej zdjęcia zawsze były najbardziej chwalone. W wieku piętnastu lat byłam już całkiem znana w swojej okolicy, zaczęłam wysyłać pracę na konkursy które nie chwaląc się wygrywałam, ludzie zaczynali mnie rozpoznawać i chwalić moje dzieła. Zaczęły przychodzić do mnie pierwsze propozycję na sesję zdjęciową. Z biegiem czasu przychodziło ich coraz więcej, moja skrzynka pocztowa była całkowicie zapchana, właśnie wtedy przyszła mi do głowy myśl aby założyć stronę internetową na której dodawała bym swoje nowe dzieła. Strona od razu zbierała coraz to większą liczbę odbiorców a czego byłam bardzo dumna, w jedynym tygodniu zrobiłam więcej sesji zdjęciowej niż mogłam sobie wyobrazić, najczęściej były to zdjęcia dzieci, par a nawet zwierzątek. Rodzice bardzo mnie wspierali i widziałam że byli ze mnie dumni. Coraz bardziej zaczęli się mną interesować sklepy i butiki czy to internetowe czy stacjonarne, wychwalali moje zdolności i talent. Dostawałam propozycję aby fotografować modelki w ubraniach znanych markach z czego byłam bardzo ucieszona ale też przestraszona czy dam sobie radę. Nigdy jednak nie zapomniałam o mojej muzie która pomogła mi się rozwinąć, Hanna była zawsze u mego boku, mimo iż była starsza o dwa lata dogadywałyśmy się jak nigdy. Kiedy miałam jakiś problem zawsze mogłam się do niej zwrócić i pomogła mi nieważne co to było. Kochałam ją i byłam pewna że ona mnie też. Była piękną dziewczyną, która robiła karierę jako modelka, na początku to była tylko zabawa ale z biegiem czasu zaczęli się nią interesować. Cóż się dziwić, miała przepiękne ciało i urodę której każda dziewczyna mogła jej pozazdrościć, niby wszyscy mówili że jesteśmy do siebie bardzo podobne i zdarzało się że nas mylili jednak wiedziałam że to ona będzie kraść mężczyznom serca i je łamać. Co do tego się nie pomyliłam. Z Ianem znałam się od dobrych trzech lat, poznaliśmy się na mojej imprezie urodzinowej, świętowałam swoje osiemnaste urodziny, prawie pijana a tu widzę jak wchodzi najprzystojniejszy chłopak jakiego w życiu widziałam, nie byłam jednak aż tak rozpita aby nie pamiętać do dnia dzisiejszego jego spojrzenia które wtedy mi posłał . Przyszedł razem z moim przyjacielem Connorem, z czego byłam mu bardzo wdzięczna. Ian był bardzo miły i od razu znaleźliśmy między sobą kontakt, spędzaliśmy na imprezie większość czasu rozmawiając i śmiejąc się ze wszystkiego. Wszyscy chyba zauważyli że coś nas ciągnie do siebie więc kiedy graliśmy w butelkę, która jest obowiązkową grą na imprezach kazali nam się pocałować i muszę powiedzieć że był to najlepszy, najcudowniejszy pocałunek jaki pamiętam, nie żebym się wcześniej jakoś często całowała. Przypominając sobie to wspomnienie skrzywiłam się. Od tamtego momentu byliśmy nierozłączni, na skończenie imprezy zamieniliśmy się numerami, napisał jeszcze tego samego dnia życząc mi kolorowych snów, pomyślałam wtedy że powinien napisać szybkiego powrotu do zdrowia gdyż odpisywałam mu z łazienki klęcząc przy sedesie a Hanna przytrzymywała mi włosy kiedy wymiotowałam. Zakochałam się w nim bez pamięci, spędzałam z nim tyle czasu ile mogłam, rodzice byli szczęśliwi że nie skupiałam się tylko na robieniu zdjęć, nie wiedzieli jednak że mój chłopak był moją muzą. Przy każdej nadarzającej się okazji robiłam mu zdjęcia uwieczniając nasze wspomnienia mimo że tylko on był na nich, ja zawsze będę wspominać nas razem. Kiedy dostałam propozycje sesji zdjęciowej jednego ze znanych butików byłam wniebowzięta, niestety oznaczało to miesiąc rozłąki bez mojego ukochanego. Ian bardzo mnie wspierał jak i cała moja rodzina, zachęcali mnie abym skorzystała z okazji i spełniała marzenia, wiedziałam że ta sesja otworzy mi drzwi do czegoś większego, będę bardziej znana a moją sztukę pozna więcej osób. Niechętnie zostawiłam Ian'a i wyjechałam do Nowego Jorku, czas który tam spędziłam był nie do opisania, znane osoby które tam poznałam, miejsca które zobaczyłam i to wszystko jest a zdjęciach które nadal trzymam głęboko w swojej kolekcji i w sercu. Kiedy miałam wolną chwilę zwiedzałam to piękne miasto które uwieczniałam na zdjęciach i rozmawiałam przez telefon z Ianem. Jego głos doprowadzał mnie do łez, bardzo za nim tęskniłam ale też cieszyłam się z rozłąki, mogliśmy dzięki temu zobaczyć czy umiemy bez siebie żyć i czy nasz związek ma sens. Kiedy miesiąc dobiegł końca, szczęśliwa nie mogłam usiedzieć w samolocie, wyjechałam dzień wcześniej aby zrobić mojemu kochanemu niespodziankę. Ale było chyba na odwrót, jako ze w tym czasie były wakacje rodzice wyjechali na wyspy Karaibskie a w domu została Hanna. Jakież było moje zdziwienie kiedy weszłam do domu w którym trwała impreza. Nigdy w życiu nie widziałam tylu ludzi u nas w domu, rodzice na pewno nie byliby zadowoleni z faktu że właśnie jakiś koleś załatwiał się do jednego z ulubionych kwiatków mamy. Zniesmaczona odwróciłam się i zobaczyłam ich. Kumpli Iana, z którymi miał bardzo dobry kontakt na każda imprezę chodzili razem. Moje serce zaczęło bić mocniej, wiedziałam że gdzieś tu jest, nie było go przy nich więc musiał być gdzieś indziej. Kiedy Ashton, jego najlepszy przyjaciel mnie zobaczył przerażony. Nie zobaczyłam jego reakcje bo już biegłam po schodach na górę. Nie słyszałam głosu który mnie nawoływał, w tym momencie chciałam tylko go zobaczyć, przytulić się do jego umięśnionego ciała, pocałować go najmocniej jak potrafiłam i zanurzyć dłonie w tych brązowych włosach które tak uwielbiałam. Z uśmiechem na ustach otworzyłam drzwi do swojego pokoju gotowa do wskoczenia w jego ramiona za którymi tak tęskniłam. Ale to co zobaczyłam wystarczyło mi aby wykopać go z mojego serca na całe życie. Wściekła z łzami w oczach wykrzyczałam na głos że koniec imprezy, wyrzuciłam wszystkich za drzwi łącznie z nim, sama zaszyłam się w sypialni rodziców zamykając drzwi na klucz, nie mogłam być w swoim pokoju i siedzieć na łóżku na którym to się właśnie stało, nie chciałam być w miejscu w którym wydarzyło się coś co zrujnowało moje życie, chciałam zapomnieć, chciałam zapomnieć widoku mojej siostry w ramionach mojego ukochanego.


Łza pociekła mi po policzku, szybkim ruchem ją przetarłam, nie będę teraz płakać, nie teraz kiedy wszystko się układało. Wspomnienie tamtej nocy wsunęłam daleko w jedną z szufladek mojej pamięci i zamknęłam na klucz. Z rozmyślań obudził mnie głos że mój lot już się zbliża, z żalem zerknęłam na swoja przeszłość, ostatnie spojrzenie i ruszyłam aby zmierzyć się ze swoją przyszłością.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka